Pragnęłam, aby jego usta dotknęły moich... to było dziwne, ponieważ znaliśmy się zaledwie tydzień! W pewnej chwili był już bardzo blisko mojej twarzy. Zamknęłam oczy i odrobinę się do niego przybliżyłam... wtedy to się stało! Całowaliśmy się! Wstyd się przyznać, ale to był mój pierwszy pocałunek... był wspaniały! Nigdy nie czułam się lepiej niż w tamtej chwili. Wtedy właśnie zrozumiałam, że ja... kocham Bartka... Chłopak w reszcie pozwolił swobodnie ustać na ziemi. Odsunęliśmy się od siebie. Uśmiechaliśmy się do siebie. W pewnej chwili usłyszałam... klaskanie! Rozejrzałam się wokoło. Stali tam zarówno znajomi Bartka, jak i ludzie, których widziałam po raz pierwszy na oczy. Wszyscy klaskali. Czułam się wspaniale. Spojrzałam na Bartka. On się do mnie przybliżył i powiedział mi do ucha:
-Zechcesz zostać moją dziewczyną?
Powiedział to w taki sposób, abym tylko ja to usłyszała. Popatrzyłam na niego. Łza spłynęła mi po policzku... przybliżyłam się do niego i powiedziałam:
-Tak!
Przytuliłam mojego chłopaka, a on mnie pocałował w policzek. Najwyraźniej wszyscy zgromadzeni wokół nas zrozumieli o co chodziło i zaczęli klaskać. Nigdy w życiu nie zamieniłabym tej chwili na jakąkolwiek inną! Byłam taka szczęśliwa! Chciałam, aby ten dzień się nie kończył, ale niestety szybko się zciemniło i postanowiliśmy wracać już do domu. Nie spieszyliśmy się. Szliśmy powoli chodnikiem, trzymając się za ręce i od czasu do czasu spodlądając na siebie.
Kiedy znaleźliśmy się już pod futką mojego domu pocałowałam Bartka w policzek i weszłam do domu. Rodzice najwyraźniej widzieli wszystko przez okno i uśmiechali się do siebie. Nie przeszkadzało mi to, bo przecież prędzej, czy później i tak by się o wszystkim dowiedzieli. O dziwo nie zadawali pytań typu: Gdzie tyle czasu byłaś? i Czy to twój chłopak?
Weszłam na górę, położyłam rolki w szafie i położyłam się na moim miękkim łużku. Nawet nie zauważyłam, kiedy Lusia wskoczyła na łużko i położyła się obok mojej głowy. Byłam zmęczona wrażeniami z dzisiejszego dnia i usnęłam w butach, ubraniu i z Lusią tuż obok twarzy.
Obudziłam się z głodu. Rozejrzałam się i byłam niezmiernie zdziwiona. Przecież ja nie zdejmowałam butów i nie kładłam się pod kołdrą!
-Pewnie mama zdjęła mi buty i ptzukryła mnie kołdrą-pomyślałam. Spojrzałam na zegar, który wisiał nad biurkiem.
-Druga? Hmm... chyba nie jest jeszcze tak późno na jakąś kanapkę, czy coś w tym stylu...-mruknęłam i zaśmiałam się. Nie chciało mi się wstawać, ale strasznie burczało mi w brzuchu. Chcąc, niechcąc podniosłam się i zeszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę, a w niej stał talerzyk, na którym były kanapki! Pewnie mama pomyślała, że w nocy będę głodna. Moja mama zawsze wie, co zrobić, żebym była szczęśliwa! Zjadłam szybko kanapki, które były przepyszne i wróciłam do mojego pokoju. Zdjęłam spodenki oraz bluzkę i wciągnęłam na siebie koszulę nocną. Rzuciłam się na łużko i wtuliłam się w moją ulunioną podusię. Była ona różowa i mięciutka. Przysypiałam już, ale coś mnie rozbudziło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam... Lusię! Uśmiechnęłam się i podniosłam kołdrę. Psiak najwyraźniej wiedział o co mi chodzi i wskoczył pod nią. Lubię spać z moim kochanym pieskiem. Przytuliłam małą i w mgnieniu oka usnęłam.
Ohh, jakie to słodkie! Pisz dalej czekam <3
OdpowiedzUsuń