wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 11

 Hej Mordki. ;*
 Rozdziały będą się pojawiały w: wtorki, piątki i niedziele :) a wszystkich zmianach będę Was informować albo na blogu, albo na facebook`u, więc przy okazji zapraszam do polubienia stronki ;)

------------------------------------------------------------------------------------------

Przestraszyłam się, więc krzyknęłam. W miarę delikatnie położyłam gitarę na podłodze i odwróciłam się. Ujrzałam Bartka! Kto inny by mógł mnie tak straszyć...?! Może tylko Julka... Chłopak chyba trochę zdziwił się mojej przesadzonej reakcji. Zaśmiał się i pocałował mnie w policzek. No cóż... zawsze byłam i będę strachliwa... co poradzisz? Taka się urodziłam.
-Chciałeś żebym zawału dostała?!-krzyknęłam. Bartek roześmiał się. Nie wiedzieć czemu, ale ja zrobiłam to samo. Lusia patrzyła się na nas jak na wariatów. Nie dziwię jej się... czy w każdym normalnym domu para nastolatków straszy siebie nawzajem, krzyczy, a potem wybucha niekontrolowanym śmiechem? No, bo ja w to trochę wątpię... Kiedy udało nam się już trochę uspokoić chłopak powiedział:
-Naprawdę, aż tak cię przestraszyłem?
-Nie wcale! Tylko na żarty!- odpowiedziałam z sarkazmem, a on znowu się roześmiał, a ja oczywiście z nim... tym razem nasz rechot trwał znacznie krócej. Podniosłam gitarę z podłogi i postawiłam ją na stojaku. Usiadłam na łóżku obok Bartka. Nie sięgałam nogami do podłogi i czułam się tak dziecinnie... Spatrywałam się w podłogę, jakby była czymś nadzwyczaj interesującyjm. Siedzieliśmy tak jakiś czas. Chłopak w  pewnej chwili złapał moją dłoń, która leżała na kocu.
-Pięknie śpiewasz-wyszeptał. Poczułam jak się rumienię.
-Wcale, że nie-mruknęłam. Miło mi było usłyszeć, że komuś podoba się mój śpiew, ale nie ja po prostu tak nie uważam... Bartek przybliżył się do mnie i wyszeptał mi do ucha:
-Wcale, że tak misiu...- Zarumieniłam się jeszcze bardziej, a on przybliżył się i mnie pocałował. Pocałynek był po prostu wspaniały! Czułam się jak w niebie... Wtedy zdałam sobie sprawę, że zakochałam się w chłopaku, którego praktycznie nie znam. Nie... ja się w nim nie zakochałam... ja go kocham! Nigdy bym nie pomyślała, że kiedykolwiek spotkam osobę, którą będę kochać ze wzajemnością... a tu taka niespodzianka! Nadal tego nie rozumiem, jak taki przystojny chłopak jak Bartek mógł wybrać akurat mnie?! Nie jestem ani ładna, ani lubiana... mam tylko Julkę, po części Kacpra, rodziców i teraz Bartka. No... w podstawówce miałam jakieś koleżanki, ale kontakt nam się urwał, kiedy tylko każde z nas (przynajmiej ja) poszło do innego gimnazjum. Myślę, że gdybyśmy chodzili nadal do jednej szkoły, część moich ,,byłych`` znajomych nadal by mnie lubiła. Mimo nieprzyjemnych komentarzy mojej prześladowczyni... Aśki! Ehh... mam przynajmniej nadzieję, że ona wreszcie się ode mnie odwali!
 Nasz pocałunek przerwała Lusia, która wskoczyła na klana Bartka. Chłopak nie spodziewał się i przygryzł mi dosyć mocno wargę. Wtedy tryb wariatów się włączył. Śmialiśmy się długo i chyba sami nie wiedzieliśmy do końca z czego... Zwinęłam się na łóżku, trzymając się na brzuch, który bolał mnie od śmiechu. Kiedy nasz rechot ucichł, Bartek powiedział:
-Mam pomysł!
-Jaki?-uśmiechnęłam się siadając po turecku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz