czwartek, 17 września 2015

Epilog

  Hej Kaczorki... Wiem, że się tego nie spodziewaliście... W sumie ja tak do końca też... 
 Nie bijcie tylko czytajcie... :/



 1 września:
Perspektywa Asi:
 Ehhh... Znowu nadszedł ten czas zmagań z nauką, nauczycielami... No i innymi uczniami oczywiście. Nowa szkoła to zawsze niepokój. Nigdy nie wiesz co cię czeka. Czy inni przyjmą cię do swojego grona, czy też odrzucą? Tego najbardziej się boję... Sami wiecie jak to u mnie było... Teraz przynajmniej Aśka dała mi spokój... Nawet ostatnio jej nie widziałam. Wyjechała gdzieś? A może się przeprowadziła? Jest jeszcze możlowość, że mnie unika.... Nie wiem. Prędzej czy później się dowiem... W ogóle słyszałam, że chłopak ją żucił. Ciekawe czy to rzeczywiście prawda...? 

 Wyszłam ze szkoły. Na rozpoczęciu roku poznałam kilka osób, które wydają się ok. To znaczy... Bartek mnie z nimi poznał. Jest o rok ode mnie starszy i tak! Chodzi ze mną do tego samego liceum. Emm... Mniejsza o to... Ludzie wydają się być mili. Nauczyciele chyba także. 
 Pewnie zastanawiacie się czy mój chłopak dowiedział się o pocałunku z Kubą? Nie. Nic o tym nie wie i mam nadzieję, że się nie dowie... Między mną a Jakubem jest już wszystko dobrze, a temat... naszego pocałunku omijamy szerokim łukiem, więc wszystko idzie na dobrej drodze. Oczywiście nie czuję się z tym dobrze, że muszę okłamywać Bartka, ale mam inne wyjście? No jest... ale to byłby koniec naszego związku... Ja chcę z nim być! Nie mam zamiaru rezygnować z powodu głupich wyrzutów sumienia! Będę to ukrywać ile tylko się da! 
 Zresztą o tym incydencie wiem tylko ja i Kuba, więc co mogłoby pójść nie tak? Nawet Julce o tym nie powiedziałam... Chcę po prostu o tym zapomnieć.... I tyle!

 Czekałam z Kubą w parku na Bartka. Mieliśmy iść do skate parku. Od jakiegoś czasu dosyć często robiliśmy tam wypady, bo na urodziny dostałam od moich przyjaciół fiszkę(to taka mała deskorolka) i bardzo spodobała mi się na niej jazda.

-On zapomniał czy jak?-niecierpliwił się Jakub.
-Napiszę do niego-oznajmiłam i wysłałam wiadomość do chłopaka:
,,Za długo będziesz?? ;P"
Po chwili odpisał:
,,Poczekacie jeszcze z 15 minut? Muszę coś jeszcze załatwić ;*"
,,Ok ;**"
-Będzie za jakieś 15 minut...
-Dobra...-mruknął.
 Zaczęliśmy gadać głupoty, aby ten czas szybko zleciał. No, muszę przyznać dawno się tak nie uśmiałam.... Ludzie się na nas dziwnie patrzyli, ale co tam?! Nie ma to jak pokazywanie różnych dziwacznych rzeczy za plecami staruszki, czy śpiewanie na cały głos np. ,,Hera koka hasz LSD". Nie ważne co ludzie o nas szeptali do towarzyszy! Ważne, że my się dobrze bawiliśmy!
-No... 15 minut już dawno minęło-powiedział Kuba-myślisz, że do jutra dotrze?
-Możliwe-mruknęłam i telefon mi spadł na chodnik po przez zabawę nim. Zrezygnowana czekaniem schyliłam się po niego.
Mój przyjaciel zrobił to samo. Kuba podniósł go i podał mi przedmiot. Spojrzałam na komórkę, następnie na Jakuba, który cały czas mi się przyglądał. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, aż wreszcie zdałam sobie sprawę do czego to prowadzi. Mój wzrok padł na ziemię. Chłopak dotknął dłonią mojego policzka, sprawiając, że znowu patrzyłam prosto w jego oczy. Kuba momentalnie się do mnie przybliżył i nasze wargi się zetknęły. Całowaliśmy się długo i namiętnie...

Perspektywa Bartka:
 Wreszcie doszłem do parku. Myślałem, że tego dnia w cale nie wyjdę z domu. Znowu się pokłuciłem z rodzicami... A czemu? Bo nagle przestało im się podobać, że chodzę z Joasią! Tyle czasu mama ją zachwalała, że jaka to miła dziewczyna... A teraz...?!
 Kiedy zobaczyłem znajome twarze... moje serce pękło... po prostu rozpadło się na drobniutkie kawałeczki... Nigdy nie zapomnę tego widoku... Moja dziewczyna, dla której mógłbym zrobić wszystko i przyjaciel... Któremu bałem się zauwać... Ale mu zaufałem! Draniowi, które nie jest niczego wart! Ona nie lepsza!
 Stałem tak jak głupi, nie mogąc zrobić chociaż najmniejszego ruchu. Nie dochodziło to do mnie... Nic nigdy tak nie bolało...

Perspektywa Asi:
 Odsunęliśmy się od siebie powoli, po czym spojrzałam przed siebie. Zobaczyłam Bartka... Mojego Bartusia... Dopiero wtedy zrozumiałem co się stało. Chłopak spuścił głowę i odszedł... Pobiegłam za nim, krzyczałam, że to nie tak, że... To Kuba... Że go kocham... Kocham...

3 lata później:
 Bartek nie chciał więcej ze mną rozmawiać. Szybko się pozbierał i znalazł sobie nową dziewczynę. Z tego co wiem będą mieli dziecko... Ciekawe jak sobie poradzą? Chyba na rodziców Bartka nie mają co liczyć, bo wiem, że się wyprowadził i nie utrzymuje z nimi kontaktu.
Julka i Kacper nadal są razem. Aśka nie mieszka już w Gdańsku. Natomiast Liwia przeprowadziła się tu, nad morze. Mamy teraz bardzo dobry kontakt. Znalazła sobie nowego chłopaka, bo z tamtym nie wyszło i teraz z nim mieszka. Daniel ma narzeczoną, z którą się zaprzyjaźniłam. Naprawdę fajna z niej dziewczyna, więc nie dziwoę się dlaczwgo wybrał ukurat nią. Nadal traktuje mnie jak małą siostrzyczkę, chociaż mam już 19 lat.
 A ja? Dobre pytanie... Ja przechodzę najlepszy okres w moim życiu! Jestem naprawdę szczęśliwa już bardzo długo! Jestem z Kubą... To on wyrwał mnie z dołku po rozstaniu z Bartkiem. On pokazał mi jak mam żyć dalej.
 Koniec końców wszystko się ułożyło. Jak będzie dalej? Tego nie wie nikt... Przyszłości nie da się przewidzieć. Co będzie to będzie. Postaram się żyć jak najlepiej. Aby dalej być szczęśliwa. Kto by pomyślał, że przez jedne wakacje może się tyle wydarzyć? Kto by pomyślał, że będę z Kubą? Kto by pomyślał, że... w końcu zaznam szczęścia... Ja na pewno nie...




To już jest koniec
Możecie mnieć do mnie żal... Sama nwm co mam pisać... Te bzdety, że jest mi przykro, ale nie wiem co już pisać? Nie. To już nudzi...
No to tak... Mam jeszcze dużo pomysłów i to nie jest mój koniec z pisaniem. Założyłam nowego bloga, na którym będzie nowe opowiadanie. 
Dlaczego z tym kończę? Bo według mnie fabuła już nie ma sensu. Zaczęłam pisać źle i... Chcę to jakoś naprawić na nowym blogu. Tam będzie nowa fabuła, nowi bohaterowie, nowe przygody, wzloty i upadki, miłości itd. itp... Mam nadzieję, że tam będzie dużo ciekawiej niż tu. 
Już niedługo ukaże się tam prolog, więc jeśli lubiliście to opowiadanie to serdecznie tam zapraszam ;*


Ogólnie to baaardzo dawno nie było żadnego rozdziału, ale jestem teraz w gimnazjum i mam dużo więcej nauki :/ no cóż takie życie :c 
Rozdziały na nowym blogu nie będą się ukazywały jakoś super często, ale będę się starała! Obiecuję! 
W wakacje miałam straszną załamkę z pisaniem, ale teraz się bardzo za tym stęskniłam <3
Ten rozdział napisałam jeszcze przed końcem wakacji, ale nie miałam serca go wstawić :c nawet nie wiecie jak kocham pisać i nie zamierzam z tym kończyć zupełnie, ale... Już się poplątałam w tym co piszę xD 


Tu macie link do nowego opowiadania:



Nwm czy ktoś się zorientował, ale jeszcze przez zamysłem zakończenia tego opowiadania przyszedł mi pomysł na jeszcze innego bloga =DD narazie się na nim nie dzieje za wiele, ale postaram się to zmienić =)




No... Nie ukrywam, że jest mi szkoda, bo wiele czasu poświęciłam dla tego bloga i... Zaczynam pisać te bzdety... Ale co tam?! Jestem w  nastroju, więc mogę coś takiego napisać! xD ;P

No to jest mi przykro, będę tęsknić za Asią, Bartkiem, Kubą, Danielem, Julką, Liwką, Kacprem i całą resztą... Za Wami również Mordki <3 Chciałam podziękować Wam również za to, że byliście przy mnie, wspieraliście mnie i w ogóle... Chcę podziękować jeszcze mojej przyjaciółce, która dawała mi pomysły na różne sytuacje i tego typu rzeczy... I te komentowanie tego rozdziału :') Dziękuję Wam Kaczory za 2200 wyświetleń! <3 Nie przypuszczałam, że uda mi się tyle osiągnąć <33 

Mam łzy w oczach... Jest mi tak szkoda.... Ale już postanowiłam.... Niestety to koniec historii Joasi... 



Pa Kaczorki ;* Do zobaczenia na następnym blogu :') <33


sobota, 8 sierpnia 2015

Rozdział 33.



Perspektywa Asi:
 Nawet nie zauważyłam kiedy nasze usta się dotknęły... Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że to zaszło za daleko... Odsunęłam się od Kuby.
-Prze...przepraszam... To moja wina... Nie powinienem-odparł chłopak.
-To też moja wina-wyszeptałam, licząc na to, że nikt tego nie usłyszy. Jednak chyba Kuba słyszał moje słowa... Chłopak głośno westchnął i położył swoją dłoń na mojej. Odruchowo ją zabrałam.
-Może ja już pójdę-mruknął po czym skierował się w stronę drzwi. Nim jeszcze wyszedł z pomieszczenia odwrócił się i powiedział dosyć cicho:
-Przepraszam.
 Po tych słowach opóścił mój dom...
 W oczach chłopaka widziałam smutek. W sumie... Ja również posmutniałam... Jak ja mogłam to zrobić Bartkowi...?
 Od dziecka bałam się że ktoś mnie w przyszłości zdradzi, przy czym mnie bardzo zrani. W wielu filmach tak jest, ale te zranione osoby po jakimś czasie się zbierały. Zawsze wydawało mi się że to tylko gupia fikcja, która nie ma nic do prawdziwego życia. No, ale chyba tak jest i tak będzie. Tylko niektórzy się poddawali i po prostu z sobą kończyli. Ja chyba jestem jedną z niewielu ludzi, którzy po własnej zdradzie nie radzą sobie z negatywnymi emocjami. Jak się domyślacie, zaraz po wyjściu Kuby nie wytrzymałam i po prostu się rozpłakałam. Nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy, co ja czułam. Czułam się jakby mnie ktoś zdradził, a nie ja kogoś. Nie daję sobie rady z tą myślą... Niby to był tylko niewinny pocałunek... który był namiętny i długi... W sumie to już nie taki niewinny, ale... Nie ma żadnego ,,ale".
 Bardzo się boję, że jeżeli powiem o tym Bartkowi, to on ot tak zerwie że mną...
 Coś czuję, że poczucie winy będzie zbyt duże i... w końcu powiem to mojemu chłopakowi... Nie wiem jka długo dam radę... Nie wiem czy od razu wszystkiego nie powiem... Nie wiem... Po prostu nie wiem i strasznie się boję, że go stracę... On jest pierwszą osobą, którą... naprawdę, bardzo mocno kocham...

niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 32.

 Hej Kaczorki <3
 Strasznie Was zaniedbałam :< Ale byłam u babci u wczoraj wróciłam... nie miałam dostępu do internetu i po prostu nie mogłam nic dla Was napisać... Mam nadzieję, że się nie gniewacie c: 
Smutam troszku, bo ostatnio nie ma żadnych komentarzy ;<< Jak mam pisać dalej to Wy też się trochę postarajcie...
 Dobra już nie ważne...
 Zapraszam na grupę na fb oraz aska =D linki macie obok ;* 


-----------------------------------------------------------------------------------------Reszta dnia była wspaniała! Ale to tylko dlatego, że była spędzona z moimi przyjaciółmi! Zaprosiłam tylko Bartka, Julkę, Liwkę, Daniela, Kubę i Kacpra. Nie zapraszałam znajomych mojego chłopaka, bo nie znamy się za dobrze i w ogóle...
 Niestety tego wieczoru Liwia miała wrócić do domu. W pożegnaniach oczywiście nie zabrakło łez. Jak my byśmy się w ogóle mogły pożegnać bez płaczu?! Kiedy dziewczyna odjechała, weszliśmy do domu, ponieważ na dworze zrobiło się chłdno.Tam zagraliśmy w kalambury. Przy tej zabawie było równie dużo śmiechu co wcześniej. Na koniec jeszcze trochę potańczyliśmy.
 Przyjęcie zakończyło się po pierwszej w nocy. Każdy był tak samo zmęczony wspólną zabawą, więc moi przyjaciele się rozeszli do domów. Daniel został trochę dłużej, aby pomóc mi postrzątać. Podczas tej czynności cały czas się wygłupialiśmy. Ja przy okazji potłukłam dwie szklanki... Kiedy zbierałam szkło z podłogi oczywiście musiałam się skaleczyć... ale to szczegół.

Następny dzień:
 Obudziłam się przed południem. Standardowo wzięłam prysznic, ubrałam się i uczesałam. Następnie zjadłam śniadanie i pobawiłam się z Lusią. Niestety nie na dworzu, bo padał deszcz. W sumie to i tak nie miałam ochoty wychodzić. Dziś zaczął mi się okres, więc może to i lepiej... Przynajmniej nikt mnie z domu nie będzie wyciągał. Odpocznę sobie w samotności, ponieważ rodziców nie ma. A może ktoś mnie odwiedzi...? Jak nie to poczytam sobie książkę, posłucham muzyki, bądź się prześpię.

4 godziny później:
 Z drzemki wyrwał mnie przeraźliwy dźwięk dzwoniącego telefonu. Bez patrzenia na wyświetlacz wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Kto śmie mnie budzić?
-Yyy... To ty jeszcze śpisz?-byłam taka zaspana, że dopiero po chwili zidentyfikowałam właściciela głosu. Był nim mianowicie Jakub.
-Drzemałam-mruknęłam.
-Ahaa... A mogłabyś otworzyć mi drzwi? Bo ja tu moknę!
-Dobrze już idę-odrzekłam wyplątując się z koca i rozłączając się. Zeskoczyłam w miarę szybko po schodach i udałam się w stronę drzwi. Kiedy je otworzyłam ukazał mi się wysoki brunet z kapturem od granatowej bluzy na głowie.
-Długo czekałeś?-zapytałam, wskazując aby wszedł do środka.
-Trochę... Mocny masz sen-odparł zdejmując buty.
-Daj tą bluzę, bo cała mokra jest... spodnie zresztą też... Poczekaj-mruknęłam kierując się do pokoju rodziców. Tam znalazłam jakieś spodnie taty, które mogłyby się nadawać dla chłopaka. Wróciłam do niego i podałam mu przebranie. W czasie kiedy Kuba się przebierał ja spowrotem wskoczyłam pod mój kocyk. Lusia chodziła za mną krok w krok. Kiedy chłopak się już przebrał, powygłupialiśmy się trochę.

2 godziny później:
Perspektywa Kuby:
 Bardzo miło mi się spędza czas z Asią... Zmieniła się trochę... Kiedyś była bardzo nieśmiała, a teraz już tak nie jest... Stała się otwarta... Z wyglądu także się zmieniła... Jest śliczna. Nie żeby w cześniej nie była, ale teraz... Co się ze mną dzieje?! Może się w niej za...zakochuję...? Nie... Nie! Ona przecież ma chłopaka! Jezu, człowieku ogarnij się! Nie mogę... Ona jest taka słodka... I tak jej nie obchodzę... To znaczy... Jesteśmy przyjaciółmi, ale TYLKO przyjaciółmi. TYLKO! Nawet nie mam co liczyć na więcej...
 Z przemyśleń wyrwał mnie głos dziewczyny:
-O czym tak myślisz?
Sam już nie wiem co jej powiedzieć... Kilka słów za dużo i uzna mnie za durnia... i wszystko się sypnie...
 Dopiero teraz zauważyłem, że ona także się mi przygląda. Jej śliczne niebieskie oczka patrzą się prosto w moje... Moja twarz powoli wędrowałam do jej...
 Czytasz=Komentujesz ;D

sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 31.


JEŚLI CZYTASZ MOJE OPOWIADANIE PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ ;>>
CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ ILE WAS JEST =D 
Hej Kaczorki <3
 Dziś miało mnie nie być, ale pogoda się popsuła o jestem! Oczywiście jestem zła, ale co poradzisz? 
Łapcie rozdzialik z przygotowań do urodzin Joasi. 
W ogóle to dziękuję Wam za 30 rozdziałów! Co prawda ten jest 31, ale ostatnio zapomniałam o tym napisać xD Moflibyście trochę bardziej komentować, bo wiecie dobrze, że to mnie motywuje, a kiedy ich nie ma to nawet nwm, czy ktoś to czyta... ;/ 
Kto czyta moje opowiadanie niech zostawi tu +1 lub komentarz ;>


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


24 lipiec:
 Wreszcie nadszedł ten dzień... Dzień, w którym kończę 16 lat! Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo się cieszę. Te urodziny są dla mnie takim jakby wyzwoleniem od problemów związanych z cholernym gimnazjum. Te 3 lata, które tam spędziłam były najgorsze w moim życiu! Nie życzę nikomu, aby przeżył to co ją musiałam przejść. Z każdym dniem było gorzej, codziennie się że mnie śmiali... Ale to już przeszłość! ,,Ale to już było i nie wróci więcej". 
 Obudziłam się sama z siebie o 7:02. Dosyć wcześnie, ale ja praktycznie zawsze się tak budzę, jak coś fajnego ma być. Dobry humor mi dopisywał. Od razu wyskoczyłam z łóżka i włączyłam piosenki na laptopie. Pierwsza leciała ,,Dach". To jedna z moich ulubionych. Tanecznym krokiem udałam się do łazienki, gdzie napełniłam wannę gorącą wodą. Dolałam jeszcze płyn o zapachu truskawek, który się rozpienił. Zaciągnęłam z siebie piżamę i wskoczyłam do cieplutkiej wody. Drzwi zostawiłam uchylone, więc przy okazji mogłam słuchać muzyki. Podczas mojej kąpieli bawiłam się pianą. To było dosyć zabawne, taki trochę powrót do dzieciństwa. O dziwo nie narozlewałam wody. Kiedy już wystarczająco się ,,namoczyłam", owinęłam się mięciutkim ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i moim oczom ukazała się miętowa sukienka. Specjalnie wczorajszego wieczoru ją tak powiesiłam. Nie założyłam jej, ponieważ trzeba jeszcze przygotować wszystko na dole. Ogólnie całą impreza ma odbyć się w ogrodzie. Ostatnio dopisuje świetna pogoda, więc to moim zdaniem wspaniały pomysł. Ubrałam się w krótkie, poderte szorty, białą koszulkę z nadrukiem i białe conversy. Włosy natomiast upięłam w artystycznie rozpalonego koka. Były jeszcze trochę mokre, ale rozpuszczone by mi przeszkadzały, a nie lubię ich suszyć suszarką. Po prostu się od tego niszczą...
 Posprzątałam pokój, a nie był zbytnio zabałaganiony, więc szybko się owinęłam. Wyłączyłam muzykę i z nieustannym bananem na ustach zeszłam na dół. Po drodze zabrałam jeszcze telefon i sprawdziłam godzinę. Była 9:32. No cóż... Wcześniej mi się wcale nie śpieszyło i miałam zajęcie, więc czas szybko zleciał. W kuchni byli moi rodzice. Jedli śniadanie, które składało się z naleśników z dżemem. Dołączyłam do nich. W między czasie trochę rozmawialiśmy. Kiedy kończyłam posiłek, moja rodzicielka przygotowywała składniki na tort. 
 Nagle ktoś zasłonił mi oczy dłońmi i zapytał się:
-Kim jestem?
-Bartek- zachichotałam. Chłopak odsłonił mi widok i pocałował mnie w usta. Oddała mu i przy okazji przygryzłam mu wargę.
-Yghy... Ja tu jestem-mruknęła moja mama, na co mój chłopak odsunął się trochę. Widać było, że trochę się zawstydził. Zaśmiałam się pod nosem i wróciłam do moich naleśników. Zjadłam ostatni kawałek i talerz włożyłam do zmywarki. 
-Idziemy dmuchać balony?-zaproponowałam. 
-Dobrze jubilatko-odparł Bartek i cmoknął mnie w czoło. Złapałam go za rękę i pociągnęłam do salonu. Chłopak usiadł na kanapie, a ja złapałam opakowanie z balonami i je otworzyłam. Wysypałam jego zawartość obok Bartusia. Podczas pompowania kolorowych balonów nieźle się uśmialiśmy. Policzki mnie już po pierwszych bolały, a to był dopiero początek. 
-Siemanko, przydam się na coś?-do domu przyszedł Daniel. 
-Elo-przywitał się mój chłopak.
-Hej, jasne! Będziesz pompował z nami balony-pomachałam jednym z nich. Chłopak bez słowa usiadł obok Bartka. Żuciłam w niego jednym. 
 Kiedy napełnialiśmy balony kilka z nich pękło, kilka poleciało w różne kąty pomieszczenia, a my odstawialiśmy różne śmieszne miny i śmialiśmy się co chwila. Nie zabrakło także przytulasów, całusów i zdjęć.  
 Po upływie jakichś 40 minut nadmuchane były prawie wszystkie i przyszedł mój tata.
-Dzieciaki, a pompki to wy nie chcecie?- żucił dwa przedmioty do nas, a my oczywiście wybuchliśmy głośnym śmiechem. 
-Tato, wcześniej trzeba było powiedzieć, że są-powiedziałam, kiedy udało mi się trochę opanować.

JEŚLI CZYTASZ MOJE OPOWIADANIE PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ ;>> 
CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ ILE WAS JEST =D

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 30.

Hej Kaczorki <3
 OD RAZU INFORMUJĘ, ŻE NA CZAS WAKACJI ROZDZIAŁY BĘDĄ SIĘ POJAWIAŁY NIEREGULARNIE, ALE BĘDĘ SIĘ STARAĆ, ABY BYŁY OK. 3 NA TYDZIEŃ
  Rozdział mi chyba słaby wyszedł, ale jest! xD
Punktualnie 20:00 =P


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



,,Kuba?! Co Ty tu robisz?! :O Zaraz u Was będę!!!"
Julka dotarła już po 15 minutach. No i oczywiście żuciła mi się na szyję. Ją to nie wiem jak one mnie wszystkie od razu poznały po tyłu latach... W sumie to i ją je od razu poznałem, więc czemu się tak dziwię...? 
  Rozmawialiśmy, żartowaliśmy i wygłupialiśmy się do godziny 15:10. Zgłodnieliśny po tym czasie i Asia zaproponowała żebyśmy poszli do pizzerii. Wszystkim bardzo odpowiadał ten pomysł, więc udaliśmy się na posiłek. Julka szła tyłem, bo było za mało miejsca na chodniku oraz musiała z nami rozmawiać. Jak się domyślacie, wpadła na kilka osób, w tym staruszkę, która się na nią wydała. Po niej już szła normalnie... 
 Po skończonym posiłku wróciliśmy do ogrodu Joasi. Spędziliśmy tam miłości czas, aż do wieczoru. Przy okazji wrócili rodzice Asi i oni także mnie poznali! Na kolację jeszcze zostałem, ale Julka musiała iść. Ją zaraz po kolejnym, pysznym posiłku także wróciłem do domu.
 
Perspektywa Asi:
 Dni mijały bardzo szybko... Wydawało mi się, że zdążyłam wstać, a tu zaraz trzeba się znowu kłaść... Każdy dzień był oczywiście przepełniony spotkaniami z moimi przyjacółmi, których w niedługim czasie przybyło. Liwka niestety już za kilka dni wyjeżdża, ale już umówiłyśmy się z Julką, że w sierpniu pojedziemy do niej. W między czasie Bartek i Kuba się poznali. Mój chłopak na początku był nie ufny co do stosunków, które łączą mnie i Jakuba. Nie wiem o co mu chodziło. Przecież my się tylko przyjaźnimy! No dobra... Zanim wyjechał podkochiwałam się w nim, ale on wolał Liwkę... Ale to było kiedyś! Teraz kocham Bartusia! To moja pierwszą odwzajemniona miłość! Pierwsza! Dobra... Nieważne...
 Wczoraj mnie i Liwii zebrało się na wspominki. Rozmawiałyśmy i przeglądałyśmy zdjęcia naszej starej ekipy... Ehh... Oskara 5 lat temu potrącił samochód... Chłopak nie przeżył... Pamiętam jak to przeżywałam... To był mój przyjaciel... Natomiast Nikodem... W gimnazjum znalazł się w złym towarzystwie i zaczął ćpać... 
 Zaraz po wyprowadzce Kuby ekipa zaczęła się rozpadać... Bo bez niego to już nie było to samo i stwierdziliśmy, że to koniec... Tęsknię za tym... Za nami... Kubuś wrócił, ale reszty chłopaków przecież nie ma... 
 Podczas tego wspominania płakałyśmy jak idiotki...

 Dzisiaj jest 21 lipiec, czyli za 3 dni są moje urodziny! Bardzo się na nie cieszę i już nie mogę się doczekać! Wraz z Julką i Liwią poszłyśmy na zakupy. Dziewczyny pomagały mi w wyborze sukienki. To było wyzwanie, gdyż albo nie podobała mi się, albo nie było mojego rozmiaru. Po trzech godzinach chodzenia po sklepach usiadłam zrezygnowana na ławce.
-W dresy się ubiorę-prychnęłam.
-Ej no weź... Musimy coś znaleźć-mówiła Liwia.
-Tamta czerwona była ładna-wruknęła Julka.
-Ale za duża! 
-Chodź jeszcze tam-wskazała ręką Liwka-no chooodź!
Nie wiem jakim cudem dziewczyny mnie zaciągnęła do tego sklepu. Byłam już trochę zła. Nie chciało mi się już szukać. 
-Asia! Pacz co mam!!-entuzjazmowała się Julia. Podała mi miętową sukienkę z elementami koronkowymi. Była wprost śliczna. Postanowiła ją przymierzyć i była jak ulał! Kupiłam ją, poszłyśmy jeszcze dobrać buty. Kiedy już znalazłyśmy odpowiednie, był już wieczór, więc rozeszłyśmy się do domów.

 Czytasz=Komentujesz! ;D

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 29.

 Hej Kaczory <3
 Wiem... Wiem... We wtorek znowu nie było rozdziału... Mi się po prostu nie chce siedzieć w domu, kiedy na dworze jest taka ładna pogoda! I weny ostatnio też troszku mało, więc ta malutka przerwa nawet dobrze mi zrobiła =)
Od razu Was informuję, że w przyszłym tygodniu jadę na weekend nad morze <3 niestety nie będę miała wtedy możliwości dodawania rozdziałów :/ w piątek raczej też nie będzie rozdziału, bo będę musiała następnego dnia wstać około 5 rano i wypadało by się wcześniej położyć spać ;_; I będę musiała przetrwać 2 dni bez internetów! xDD ale to mi chyba dobrze zrobi :) Nie mogę się już doczekać ;D 
Mniej gadania, więcej pisania rozdziału! xD Tak, piszę tą notkę na samym początku =p
A i wreszcie zebrałam się na zmianę perspektyw! xD =D Nowość! xDD 


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Spojrzałam w stronę chłopaka i... aż mnie zatkało... 
-Ku... Kuba?!-nie dowierzałam własnym oczom. Kubuś był moim przyjacielem. Nasze mamy się przyjaźnił. Jest ode mnie dwa lata starszy. Wyprowadził się z Gdańska kiedy miałam jakieś 9 lat. Kontakt nam się zupełnie urwał...
-Jak widać-uśmiechnął się, odsłaniając aparat na zębach. Głos miał bardzo podobny do tego sprzed laty...
 Chłopak miał ciemno brązowe, gęste włosy, również ciemne oczy... Je zapamiętała najlepiej. Nie wiem czemu, ale zawsze mi się takie podobały. Chciałabym, aby moje miały taki kolor. Niestety nie odziedziczyłam ich po ojcu.
 Bez namysłu podniosłam się z koca i pobiegłam w stronę chłopaka. Przytuliłam go mocno, a on to odwzajemnił. To wspaniałe uczucie odzyskać przyjaciela. Kuba był dla mnie jak starszy brat, którego nie miałam, a teraz mam... To wszystko jest takie dziwne... Ale chyba mimo wszystko, moje życie zaczyna się układać. Mam chłopaka, przyjaciół, w tym dwóch odzyskanych po latach, mam starszego brata, moje prześladowcy nie chyba się wreszcie odczepiły... Czego chcieć więcej?!

Perspektywa Kuby:
-A co tu się dzie...-usłyszałem głos za plecami. Asia momentalnie się odemnie oderwała, a ja się odwróciłem. Zobaczyłem tam blondynkę, którą od razu poznałem. To była Liwka. Tak dawno jej nie widziałem... Ale się zmieniła. Kiedyś się w niej podkochiwałem... Chyba po mojej przeprowadzce najbardziej żałowałem, że jej tego nie wyznałem... Ale jak się zmieniła Asia... Tego się nie spodziewałem! Co prawda włosy ma nadal bardzo długie, ale teraz są nieco ciemniejsze... Zawsze była bardzo ładna, ale teraz... Jestem po prostu w szoku! Ciekawi mnie jeszcze Julka...
  Dziewczyna z piskiem biegła w moją stronę i żuciła mi się na szyję. Tak bardzo mi ich brakowało... Moich przyjaciół, naszych głupawek, odpałów i... wszystkiego z nimi związanego. Kiedyś mieliśmy taką grupę, której się trzymaliśmy. Żeby nie było, że się przyjaźniłem tylko z dziewczynami. W tej grupce były Asia, Julka i Liwka oraz ja, Nikodem, i Oskar. Byliśmy bardzo zgrani... Ciekawe czy nadal trzymają się razem... Może tak, a może nie... Hmm... Trzebaby się dowiedzieć, jak to jest. Dziewczyny pewno wszystkie mają chłopaków...
Godzinę później:
 Asię i Liwkę bardzo ciekawiło to, czemu tu się znalazłem. Wyjaśniłem im, że spowrotem się tu przeprowadzam, bo moi rodzice się rozwodzą... Razem z matką zamieszkam ta tej ulicy. Powiedziałem się że Liwia także się wyprowadziła i teraz mieszka w Warszawie. Przyjechała tu na dwa tygodnie, aby odnowić znajomości. W sumie moje też będę musiał odnowić...
 -Kuba, może zadzwonimy do Julki...?-zaproponowała Asia. To niezły pomysł, więc bez wahania się zgodziłem.
-To daj swój telefon-podałem jej przedmiot trochę zdziwiony. Myślałem, że tak po prostu do niej zadzwoni i powie jej, że tu jestem... Nie rozumiem tych kobiet! Dziewczyna zapisała jakiś numer w kontaktach i oddała mi komórkę. Od razu wyjaśniła co wymyśliła. Mnie i Liwkę spodobał się ten pomysł.
 Napisałem SMS-a do Julii:
"Siemka 8)"
Po 5 minutach odpisała:
"Hej... Kim jesteś???"
Wysłałem jej wcześniej zrobione zdjęcie domu Asi z podpiskiem:
"A pamiętasz ten domek? =p"
"Asia? Co Ty się ze mną wjakieś podchody bawisz?!"
Wysłałem jej kolejne zdjęcie. Tym razem była na nim naszą trójka że śmiesznymi minami.
"A nas znasz? =D (Szczególnie tego pana po środku xD)"


sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 28.

 Hej Kaczory <3
 Uwierzycie, że w opowiadaniu minęło dopiero 14 dni?! Przed chwilą to sobie policzyłam i muszę Wam się przyznać, że jestem w szoku xD Myślała!, że zleciało już dużo więcej czasu! xD w sensie, w opowiadaniu... xD Czyli jest gdzieś 10 lipiec :p Ją tu kurcze już się bałam, że urodzinki Asi tuż, tuż, a tu jeszcze tyle czasu...
 W ogóle jakby ktoś się zastanawiał jak ma na nazwisko nasza główną bohaterka to: Joanna Nuciak. Tak sobie wymyśliłam i tak jest xD
Rozdział wyszedł mi dziwnie długi... Pisałam go ze 2 godziny! I wszystko jasne... xD



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



-Jasne... Skoro chcesz to mogę-westchnął chłopak. Żałuję, że o to spytałam... Ale ciekawość niestety musiała wziąć górę. Jestem takim człowiekiem, który musi wszystko wiedzieć. To jest jedna z moich cech, której nie lubię.
-Przepraszam... Nic nie mów, pewnie to dla ciebie ciężki temat- spuściłam głowę.
-I tak ci opowiem...W ogóle mam na imię Daniel, mam 20 lat. Od kąd tylko pamiętam wszyscy wciskali mi, że moi rodzice nie żyją, że zmarli kilka dni po moich narodzinach w wypadku samochodowym. Nigdy nie chciałem w to uwierzyć, ale cóż... Żadne inne wyjaśnienie, dlaczego mnie ktoś oddał jakoś tak nie pasowało... Kiedy miałem 4 lata udało mi się znaleźć dom. Strasznie się cieszyłem, że wreszcie będę miał rodzinę, że wreszcie ktoś mnie pokocha. Kiedy tylko przekroczyłem próg nowego domu coś wydawało mi się nie tak, ale nie zwracałem na to kompletnie uwagi, bo przecież byłem małym dzieckiem i nic jeszcze nie zrozumiałem. Pierwszego dnia była sielanka. Wszystko ok, jakieś tam zabawy, poznawanie nowego otoczenia, wygłupy... Następnego dnia niechcący potłukłem jakiś wazon i nie dość, że macocha się na mnie wyderła, to jeszcze ojczym przyłożył mi paskiem. Tak było dzień w dzień, tylko że bez powodu. Coś tam sobie wymyślili i mnie bili. Kilka lat później było jeszcze gorzej. Kiedy miałem jakieś 12, 13 lat zaczęli pić, bo umarł ojciec mojej macochy. Wiem, że to dziwne, że spowodu jednej osoby z rodziny się załamali, ale to on nas utrzymywał. On za wszystko płacił, bo oni nie umieli znaleźć sobie pracy. Żadna im nie pasowała... Wtedy dostawałem jeszcze mocniej. Nie było na nic pieniędzy, bo rodzice byli wiecznie pijani i nie mieli oczywiście pracy.Starałem się jakoś utrzymać nas. Sprzedawałem co jakiś czas butelki po alkoholu, kosiłem trawniki w sąsiedztwie i takie różnw drobne rzeczy. Jeszcze kilka osób trochę pomagało nam, a przede wszystkim mnie finansowo. Sam nie wiem jak to przetrwałem, ale jakiś miesiąc przed moją osiemnastą, czyli wolnością dom spłonął. Byli w nim rodzice... Czyli znowu zostałem sierotą... Jeszcze przed ich śmiercią w szkole wszyscy sobie ze mnie kpili. Wyzywali mnie od żebraków i cweli. Niby wszyscy wiedzieli co się działo w moim domu, ale nikt nic z tym nie zrobił... Musiałem sobie ze wszystkim dać radę sam... Kiedy ukończyłem te 18 lat, znalazłem sobie pracę, wynająłem mieszkanie. Żyłem tak sobie skromnie, znalazłem przyjaciół, a nawet dziewczynę, którą pokochałem. W między czasie udało mi się znaleźć prawdziwą matkę... naszą matkę-uśmiechnął się, a po jego policzku spłynęłałza-któregoś dnia zaczepiłem naszą mamę na ulicy i powiedziałem jej, że jestem jej synem i w ogóle... na początku nie chciała uwierzyć... Chciała żebym trzymał się od ciebie z daleka. Z trudem udało mi się to wypełniać, ale i tak obserwowałem cię. Widziałem cię wiele razy jak płaczesz, jak cię wyzywają... Przed zakończeniem roku szkolnego nie wytrzymałem i jak uciekłaś poszedłem do grupki, która cię wyśmiewała i... z dwoma kolesiami się pobiłem...
-Pewnie z Markiem i Kubą...-przerwałam mu.
-No i dziś tu przyszłem i... Sama wiesz...-zakończył na co ją kiwnęłam głową. Podczas tej opowieści nie mogłam zatamować łez... To takie straszne... Ja chyba bym sobie nie dała rady... Po tym wszystkim wyszedł na prostą...
-Daniel...
-Hmm?
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam się do niego.
-Ale za co?
-Za to, że uratowałeś mi życie... Gdyby nie ty nie siedziałabym tu teraz... Głupio zareagowałam...
Mój brat odwzajemnił uścisk i odparł:
-To był mój obowiązek... Teraz zawsze będę cię chronić siostrzyczko...

Następnego dnia:
 Obudziłam się o 12:04. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zjadłam śniadanie, które składało się z płatków z mlekiem. Jak dobrze, że rodzice są w pracy... Wczorajszego wieczoru nie rozmawiałam z nimi, bo po prostu i nie chciałam, i nie miałam siły... Nadal jestem na nich zła, że to przedemną ukrywali...
 Kiedy skończyłam śniadanie porozmawiałam z Liwią na temat mojego wczorajszego spotkania z bratem. Nie pytała o dużo, ale ja i tak wszystko szczegółowo opowiedziałam.
-Idziemy do ogrodu?-zaproponowała moja przyjaciółka. Nie miałam nic przeciwko temu, więc kiwnęłam głową.
-To ja idę po koc-powiedziałam i udałam się do przedpokoju. Znalazłam w szafie przedmiot i poszłam do ogrodu. Liwia siedziała już na trawie, miała różowe okulary przeciwsłoneczne  na nosie i bawiła się z Lusią.
-Panienka już może się położyć na kocyku-odparłam, kiedy udało mi się go rozłożyć.
-A pani też raczy się powylegiwać?-powiedziała Liwka.
-Oczywiście-położyłam się obok przyjaciółki-Mamy wspaniałą pogodę na opalanie się, nie uważasz panienko?
To, że koc znajdował się pod drzewem to tylko szczegół...
-Jest wspaniała! Pani pozwoli, że na chwilę oddalę się do toalety.
-Niech panienka się pośpieszył, bo panienka nie zdąrzy, jak się będzie panienka tak wlokła-roześmiałam się, kiedy dziewczyna szła bardzo powoli w stronę domu. Ona także zaczęła się śmiać i jeszcze bardziej zwolniła tępo.
-Dobra, bo się zsikam-pisnęła i pobiegła już do domu. Ja w tym czasie ułożyłam się wygodniej i wybrałam pozycję na brzuchu.
-Cześć-usłyszałam znajomy głos... Tylko nie mogłam sobie przypomnieć do kogo on należy...