Było to pierwszego dnia wakacji. Wstałam jak zwykle w dni wolne ok. 9, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Humor mi wtedy nie dopisywał... sama nawet nie wiedziałam czemu...
Kiedy się czesałam usłyszałam głos mamy:
- Asiu, śniadanie.
Zeszłam, więc na dół i usiadłam przy stole. Na śniadanie była jajecznica. Zjadłam ją czym prędzej, aby odejść od stołu. Czemu? Po prostu chciałam uniknąć rozmowy z rodzicami na temat mojego złego humoru. Niestety to się nie udało, ponieważ kiedy już chciałam wstać, tata powiedział:
-Ten smutek to z powodu Dusi?
(Dusia to był mój chomik, który odszedł na ,,ten lepszy świat`` kilka dni wcześniej)
- Można tak powiedzieć...-odparłam z niechęcią.
Tata widząc moją niechęć do rozmowy już o nic nie pytał i pozwolił mi odejść od stołu. Po chwili już leżałam na moim łóżku. Tęskniłam za Dusią, ale to nie było powodem mojego samopoczucia...
Leżałam tak dosyć długo rozmyślając nad sensem życia, aż wreszcie zadzwonił mój telefon.
- Hej!- odezwał się głos mojej najlepszej przyjaciółki, Julki.
-Hej
-A ty co tak kipisz entuzjazmem?- żartowała- masz jakieś plany na dzisiaj?
-No wiesz... chciałam poleżeć, porozmyślać... może coś poczytać...
-A może masz chęć przejść się po galerii?
-Może i mam chęć...
-No to za 20 min pod galerią!
Z racji, że mieszkam tuż obok galerii musiałam czekać na Julkę. Miałam trochę czasu, aby pomyśleć jeszcze trochę o sensie życia...
-Jaki życie ma w ogóle sens?! Po co mamy żyć skoro i tak nic ciekawego się nie dzieje... w sumie... pewnie to tylko ja mam takie życie... - myślałam.
W pewnej chwili mój wzrok przyciągną chłopak, który się mi przyglądał. Wydało mi się to dziwne, bo nikt (oprócz Julki) mnie nie lubi. Myślałam, że będę skrępowana, ale nawet mi się to podobało... Może dlatego, że jeszcze żaden chłopak się mi nie przyglądał.
Julka przyszła trochę spóźniona, ale to żadna nowość.
-Hej! Sory, że tak późno, ale musiałam jeszcze coś zrobić-odparła trochę zakłopotana.
-Hej! Czy przypadkiem nie zatrzymał cię Kacper?
-Oj no dobra masz mnie! Zadzwonił do mnie i się zagadałam trochę...
Znałam Julkę zbyt dobrze, aby nie domyślić się, że to był Kacper (to jej chłopak, zaczęli chodzić już w podstawówce! Dziwi mnie to, że jeszcze są razem, bo cały czas się kłócą, ale i tak nie wyobrażam sobie żeby się teraz rozstali).
-To idziemy?-zapytała.
-Nom.
Julka znalazła śliczną, różową sukienkę. Uznała, że będę w niej wyglądała bosko. Przymierzyłam ją. Była po prostu jak ulał!
-Wyglądasz w niej świetnie! Kup ją!
-Heh... Serio tak myślisz?
-No jasne! Na mnie by tak świetnie nie wyglądała. Musisz ją kupić!-entuzjazmowała się.
-No dobra!-odrzekłam i poszłyśmy do kasy.
Kiedy ekspedientka pakowała sukienkę ujrzałam tego chłopaka z przed galerii. Przyglądał mi się w ten sam sposób jak wcześniej! Julka najwyraźniej także do zobaczyła i kiedy wyszłyśmy ze sklepu powiedziała:
-Ej! Znasz go?
-Ale kogo?-udawałam, że nie wiem o kogo chodzi.
-No tego chłopaka! Przyglądał ci się. Chyba mu się spodobałaś!
Powiedziałam jej, że wcześniej też mi się przyglądał. Julka uznała, że muszę do niego zagadać. Z racji mojej nieśmiałości od razu odmówiłam. Przeszłyśmy się jeszcze trochę po sklepach, zjadłyśmy obiad i szybko zrobiło się późno, więc pożegnałyśmy się i wróciłam do domu.
Podczas kolacji myślałam tylko o tym nieznajomym chłopaku, który mi się przyglądał. Tata się ze mnie śmiał, że chyba się zakochałam, ale nie zwracałam na niego uwagi.
Później popisałam trochę z Julką na facebook'u i poszłam spać. Był tylko jeden problem. Nie mogłam usnąć! Cały czas myślałam o tych chłopaku!
-Kim on jest? Czy mu się podobam? Czy on mnie zna?-te pytania cały czas sobie zadawałam...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani! ;*
To jest mój pierwszy rozdział powieści, którą zamierzam tu napisać :) Napiszcie czy watro dalej pisać, czy to nie mam sensu ;)
PS: Chcielibyście, abym dodała takie jakby przedstawienie Asi? :D
Czekam na więcej :D ^^
OdpowiedzUsuńPostaram się napisać na jutro ;) :D
UsuńPS: Cieszę się, że Ci się podoba :P