Następnego dnia obudził mnie dzwoniący telefon. To była Julka:
-Hej! Czemu nie odpowiadasz na moje sms'y?
-Hej... spałam-odpowiedziałam nieco się rozbudziwszy.
-Wiesz, która godzina?! Już południe! Wstawaj!
-Co?!
-No tak! Ubieraj się, jedz śniadanie, a ja będę u ciebie za godzinę-powiedziała Julka, która była najwyraźniej zaskoczona, że jeszcze jestem w łóżku.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i... usłyszałam dwonek do drzwi! Julka przecież miała przyjść za pół godziny! Bardzo się zdziwiłam i szybko zeszłam na dół. Kiedy spojrzałam przez wizjer nikogo nie było. Otworzyłam drzwi, a na wycieraczce spostrzegłam... piękną, czerwoną różę!
-Ale kto by mógł ją tu położyć? A może...-myślałam- a może to ten chłopak! Niee... skąd by wiedział gdzie mieszkam...
Wstawiłam różę do wazonu i postawiłam ją na stoliku. Zjadłam śniadanie iusłyszałam po raz kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem byłam pewna, że to Julka. Nie myliłam się.
-Hej- przywitała się ze mną.
-Hej...
-Coś się stało? Masz taką dziwną minę...-zapytała Julka, która zawsze wie, kiedy coś się ze mną dzieje.
-Wiesz... zastanawiam się kto mógł przynieść i położyć przed drzwiami różę...
-Dostałaś od kogoś różę?!
Pokazałam Julce ten kwiat i opowiedziałam jej o moich podejrzeniach kto mógł ją przynieść. Ona była pewna, że to był ten chłopak, który przyglądał mi się poprzedniego dnia. Po upływie jakiejś pół godziny rozmawianiu o nieznajomych chłopaku Julka zaproponowała, abyśmy poszły do sklepu. Obiecałam jej kilka dni wcześniej, że pomogę jej pomóc w wyborze prezentu dla Kacpra.
Na miejscu do Julki zadzwoniła mama i niestety musiała już wracać.
-Jutro kupimy ten prezent! Przepraszam, ale muszę iść, to nie moja wina. Pa.
-Pa.
Zostałam sama, więc z racji, że uwielbiam czytać książki poszłam do księgarni. Kupiłam tam pięć książek: trzy przygodowe i dwa romanse. Chciałam iść do parku poczytać, ale w pewnej chwili torebka, w której byłu moje zakupy pękła i wszystko leżało porozrzucane na podłode. Nawet się nie zorientowałam, kiedy zjawił się ten chłopak, który mnie wczoraj obserwował. Pomógł mi pozbierać wszystko. Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy. On był ode mnie wyższy i jak przyjrzałam mu się z bliska wydał mi się niezwykle przystojny. Miał duże, brązowe oczy, szczuplą twarz i był blondynem tak samo jak ja. Staliśmy tak już chyba 15 minut i żadne z nas nie odwarzyło się odezwać. Wreszcie powiedziałam:
-Dziękuję za pomoc.
-Ależ proszę-odparł i uśmiechnął się- zawsze miło pomóc pięknej dziewczynie.
Myślałam, że się zarumieniłam. Jeszcze żaden chłopak nie mówił o mnie piękna dziewczyna. Byłam wtedy naprawdę szczęśliwa.
-Jak masz na imię?-zapytał cały czas się uśmiechając.
-Asia... a ty?
...
------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Misiaki ;*
Będę trzymać Was w niecierpliwości :D tak zła ja :p ale nie martwcie się już niedługo kolejny rozdział ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz