Strasznie Was zaniedbałam :< Ale byłam u babci u wczoraj wróciłam... nie miałam dostępu do internetu i po prostu nie mogłam nic dla Was napisać... Mam nadzieję, że się nie gniewacie c:
Smutam troszku, bo ostatnio nie ma żadnych komentarzy ;<< Jak mam pisać dalej to Wy też się trochę postarajcie...
Dobra już nie ważne...
Zapraszam na grupę na fb oraz aska =D linki macie obok ;*
-----------------------------------------------------------------------------------------Reszta dnia była wspaniała! Ale to tylko dlatego, że była spędzona z moimi przyjaciółmi! Zaprosiłam tylko Bartka, Julkę, Liwkę, Daniela, Kubę i Kacpra. Nie zapraszałam znajomych mojego chłopaka, bo nie znamy się za dobrze i w ogóle...
Niestety tego wieczoru Liwia miała wrócić do domu. W pożegnaniach oczywiście nie zabrakło łez. Jak my byśmy się w ogóle mogły pożegnać bez płaczu?! Kiedy dziewczyna odjechała, weszliśmy do domu, ponieważ na dworze zrobiło się chłdno.Tam zagraliśmy w kalambury. Przy tej zabawie było równie dużo śmiechu co wcześniej. Na koniec jeszcze trochę potańczyliśmy.
Przyjęcie zakończyło się po pierwszej w nocy. Każdy był tak samo zmęczony wspólną zabawą, więc moi przyjaciele się rozeszli do domów. Daniel został trochę dłużej, aby pomóc mi postrzątać. Podczas tej czynności cały czas się wygłupialiśmy. Ja przy okazji potłukłam dwie szklanki... Kiedy zbierałam szkło z podłogi oczywiście musiałam się skaleczyć... ale to szczegół.
Następny dzień:
Obudziłam się przed południem. Standardowo wzięłam prysznic, ubrałam się i uczesałam. Następnie zjadłam śniadanie i pobawiłam się z Lusią. Niestety nie na dworzu, bo padał deszcz. W sumie to i tak nie miałam ochoty wychodzić. Dziś zaczął mi się okres, więc może to i lepiej... Przynajmniej nikt mnie z domu nie będzie wyciągał. Odpocznę sobie w samotności, ponieważ rodziców nie ma. A może ktoś mnie odwiedzi...? Jak nie to poczytam sobie książkę, posłucham muzyki, bądź się prześpię.
4 godziny później:
Z drzemki wyrwał mnie przeraźliwy dźwięk dzwoniącego telefonu. Bez patrzenia na wyświetlacz wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Kto śmie mnie budzić?
-Yyy... To ty jeszcze śpisz?-byłam taka zaspana, że dopiero po chwili zidentyfikowałam właściciela głosu. Był nim mianowicie Jakub.
-Drzemałam-mruknęłam.
-Ahaa... A mogłabyś otworzyć mi drzwi? Bo ja tu moknę!
-Dobrze już idę-odrzekłam wyplątując się z koca i rozłączając się. Zeskoczyłam w miarę szybko po schodach i udałam się w stronę drzwi. Kiedy je otworzyłam ukazał mi się wysoki brunet z kapturem od granatowej bluzy na głowie.
-Długo czekałeś?-zapytałam, wskazując aby wszedł do środka.
-Trochę... Mocny masz sen-odparł zdejmując buty.
-Daj tą bluzę, bo cała mokra jest... spodnie zresztą też... Poczekaj-mruknęłam kierując się do pokoju rodziców. Tam znalazłam jakieś spodnie taty, które mogłyby się nadawać dla chłopaka. Wróciłam do niego i podałam mu przebranie. W czasie kiedy Kuba się przebierał ja spowrotem wskoczyłam pod mój kocyk. Lusia chodziła za mną krok w krok. Kiedy chłopak się już przebrał, powygłupialiśmy się trochę.
2 godziny później:
Perspektywa Kuby:
Bardzo miło mi się spędza czas z Asią... Zmieniła się trochę... Kiedyś była bardzo nieśmiała, a teraz już tak nie jest... Stała się otwarta... Z wyglądu także się zmieniła... Jest śliczna. Nie żeby w cześniej nie była, ale teraz... Co się ze mną dzieje?! Może się w niej za...zakochuję...? Nie... Nie! Ona przecież ma chłopaka! Jezu, człowieku ogarnij się! Nie mogę... Ona jest taka słodka... I tak jej nie obchodzę... To znaczy... Jesteśmy przyjaciółmi, ale TYLKO przyjaciółmi. TYLKO! Nawet nie mam co liczyć na więcej...
Z przemyśleń wyrwał mnie głos dziewczyny:
-O czym tak myślisz?
Sam już nie wiem co jej powiedzieć... Kilka słów za dużo i uzna mnie za durnia... i wszystko się sypnie...
Dopiero teraz zauważyłem, że ona także się mi przygląda. Jej śliczne niebieskie oczka patrzą się prosto w moje... Moja twarz powoli wędrowałam do jej...
Czytasz=Komentujesz ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz