JEŚLI CZYTASZ MOJE OPOWIADANIE PROSZĘ ZOSTAW KOMENTARZ ;>>
CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ ILE WAS JEST =D
Hej Kaczorki <3
Dziś miało mnie nie być, ale pogoda się popsuła o jestem! Oczywiście jestem zła, ale co poradzisz? Łapcie rozdzialik z przygotowań do urodzin Joasi.
W ogóle to dziękuję Wam za 30 rozdziałów! Co prawda ten jest 31, ale ostatnio zapomniałam o tym napisać xD Moflibyście trochę bardziej komentować, bo wiecie dobrze, że to mnie motywuje, a kiedy ich nie ma to nawet nwm, czy ktoś to czyta... ;/
Kto czyta moje opowiadanie niech zostawi tu +1 lub komentarz ;>
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
24 lipiec:
Wreszcie nadszedł ten dzień... Dzień, w którym kończę 16 lat! Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo się cieszę. Te urodziny są dla mnie takim jakby wyzwoleniem od problemów związanych z cholernym gimnazjum. Te 3 lata, które tam spędziłam były najgorsze w moim życiu! Nie życzę nikomu, aby przeżył to co ją musiałam przejść. Z każdym dniem było gorzej, codziennie się że mnie śmiali... Ale to już przeszłość! ,,Ale to już było i nie wróci więcej".
Obudziłam się sama z siebie o 7:02. Dosyć wcześnie, ale ja praktycznie zawsze się tak budzę, jak coś fajnego ma być. Dobry humor mi dopisywał. Od razu wyskoczyłam z łóżka i włączyłam piosenki na laptopie. Pierwsza leciała ,,Dach". To jedna z moich ulubionych. Tanecznym krokiem udałam się do łazienki, gdzie napełniłam wannę gorącą wodą. Dolałam jeszcze płyn o zapachu truskawek, który się rozpienił. Zaciągnęłam z siebie piżamę i wskoczyłam do cieplutkiej wody. Drzwi zostawiłam uchylone, więc przy okazji mogłam słuchać muzyki. Podczas mojej kąpieli bawiłam się pianą. To było dosyć zabawne, taki trochę powrót do dzieciństwa. O dziwo nie narozlewałam wody. Kiedy już wystarczająco się ,,namoczyłam", owinęłam się mięciutkim ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i moim oczom ukazała się miętowa sukienka. Specjalnie wczorajszego wieczoru ją tak powiesiłam. Nie założyłam jej, ponieważ trzeba jeszcze przygotować wszystko na dole. Ogólnie całą impreza ma odbyć się w ogrodzie. Ostatnio dopisuje świetna pogoda, więc to moim zdaniem wspaniały pomysł. Ubrałam się w krótkie, poderte szorty, białą koszulkę z nadrukiem i białe conversy. Włosy natomiast upięłam w artystycznie rozpalonego koka. Były jeszcze trochę mokre, ale rozpuszczone by mi przeszkadzały, a nie lubię ich suszyć suszarką. Po prostu się od tego niszczą...
Posprzątałam pokój, a nie był zbytnio zabałaganiony, więc szybko się owinęłam. Wyłączyłam muzykę i z nieustannym bananem na ustach zeszłam na dół. Po drodze zabrałam jeszcze telefon i sprawdziłam godzinę. Była 9:32. No cóż... Wcześniej mi się wcale nie śpieszyło i miałam zajęcie, więc czas szybko zleciał. W kuchni byli moi rodzice. Jedli śniadanie, które składało się z naleśników z dżemem. Dołączyłam do nich. W między czasie trochę rozmawialiśmy. Kiedy kończyłam posiłek, moja rodzicielka przygotowywała składniki na tort.
Nagle ktoś zasłonił mi oczy dłońmi i zapytał się:
-Kim jestem?
-Bartek- zachichotałam. Chłopak odsłonił mi widok i pocałował mnie w usta. Oddała mu i przy okazji przygryzłam mu wargę.
-Yghy... Ja tu jestem-mruknęła moja mama, na co mój chłopak odsunął się trochę. Widać było, że trochę się zawstydził. Zaśmiałam się pod nosem i wróciłam do moich naleśników. Zjadłam ostatni kawałek i talerz włożyłam do zmywarki.
-Idziemy dmuchać balony?-zaproponowałam.
-Dobrze jubilatko-odparł Bartek i cmoknął mnie w czoło. Złapałam go za rękę i pociągnęłam do salonu. Chłopak usiadł na kanapie, a ja złapałam opakowanie z balonami i je otworzyłam. Wysypałam jego zawartość obok Bartusia. Podczas pompowania kolorowych balonów nieźle się uśmialiśmy. Policzki mnie już po pierwszych bolały, a to był dopiero początek.
-Siemanko, przydam się na coś?-do domu przyszedł Daniel.
-Elo-przywitał się mój chłopak.
-Hej, jasne! Będziesz pompował z nami balony-pomachałam jednym z nich. Chłopak bez słowa usiadł obok Bartka. Żuciłam w niego jednym.
Kiedy napełnialiśmy balony kilka z nich pękło, kilka poleciało w różne kąty pomieszczenia, a my odstawialiśmy różne śmieszne miny i śmialiśmy się co chwila. Nie zabrakło także przytulasów, całusów i zdjęć.
Po upływie jakichś 40 minut nadmuchane były prawie wszystkie i przyszedł mój tata.
-Dzieciaki, a pompki to wy nie chcecie?- żucił dwa przedmioty do nas, a my oczywiście wybuchliśmy głośnym śmiechem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz