Hej Misie ;*
Przepraszam, że w niedziele nie było rozdziału, ale miałam lenia i net mi troszku wariował xD :< Postaram się to jakoś nadrobić któregoś dnia ;D a i jeszcze jedna sprawa... bo mogę mieć troszkę mniej czasu niż zwykle na pisanie :/ no niestety, ale takie życie :<
W ogóle cieszy mnie Wasza aktywność pod ostatnim rozdziałem :O i wyświetleń na blogu ile przybyło :O oby tak dalej Mordeczki ;)
No, więc to już koniec ogłoszeń parafialnych xD
------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziłam się dosyć późno. Wczoraj Bartek siedział u mnie do późna, więc jak to w naturze śpiocha musiałam odespać. Wpędziliśmy razem miły dzień. O dziwo chłopak nie namawiał mnie już do nagrania filmiku. Zanim usnęłam myślałam trochę o tym... może to nie był taki zły pomysł? Może powinnam trochę wyluzować na punkcie tego, że wszyscy chcą mnie ośmieszyć...? Przecież nie będę się już spotykać każdego dnia z moimi prześladowcami! Nie będziemy chodzić do jednej szkoły! Na samą myśl chce mi się skakać i krzyczeć z radości. Może nareszcie się od nich uwolnię!
Leżałam pół przytomna chyba piętnaście minut. Rozbudziłam się zupełnie kiedy pomyślałam, że to już jutro wyjazd! Przecież muszę sobie kupić rzeczy! Zerwałam się z łóżka jak oparzona i wyjęłam z szafy białą, luźną koszulkę z kotem i ciemne spodenki oraz czystą bieliznę. Poszłam do łazienki, aby wziąć szybki prysznic. Kiedy już byłam świeża i ubrana poszłam na dół, aby coś zjeść, bo w między czasie zgłodniałam. Kiedy już byłam w kuchni moją uwagę przykuła karteczka na blacie: Poszliśmy na zakupy ;) W piekarniku masz pizzę, smacznego :) Mama i tata. Trochę zdziwiona moim ,,śniadaniem`` spojrzałam na zegarek i aż mnie zatkało! Była 15:16! Ja nigdy nie wstaję po 12, a tu taka niespodzianka... No, ale cóż, zdarza się... Zjadłam czym prędzej mój posiłem o poszłam do mojego pokoju po torebkę i telefon. Spojrzałam na jego ekran 3 nowe wiadomości, 2 nieodebrane połączenia. Sprawdziłam kto dzwonił. To była Julka. Pewnie chciała iść na zakupy... wybrałam jej numer. Po dwuch sygnałach odebrała.
-Hej! Czemu nie odbierasz?!- powiedziała dziewczyna, której głos ku mojemu zdziwieniu nie był zdenerwowany, ani nic z tych rzeczy.
-Hej! Emm... no wiesz... spałam i... jadłam... śniadanio-obiad-wydukałam nie do końca wiedząc co powiedzieć. Jula się ze mnie roześmiała... w sumie, to rozumiem ją...
-Okay... nie wnikam... może pójdziemy na zakupy?-zaproponowała, kiedy trochę się uspokoiła.
-Okay, to może za 15 minut pod galerią?
-Okay!-powiedziała i rozłączyła się. Zebrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wrzuciłam je do torebki. Zupełnie zapomniałam o SMS`ach, które dostałam. Jeden był od Bartka: Hej Kotku;* Jak się spało? :3. Odpisałam chłopakowi: Hej ;* Świenie Misiu ;D Idę na zakupy z Julką, więc dziś się chyba nie będziemy mogli spotkać :<. Druga wiadomość była od mojej przyjaciółki: Hej ;) Masz jakieś plany na dzisiaj? ;p, pozostała to była jakaś reklama Wróżki Rysi.
Dosyć długo byłyśmy w galeri, bo kiedy wracałam było już prawie ciemno. Opowiedziałam Julce o tym, że jestem z Bartkiem oficjalnie parą i w ogóle. Jak to ona entuzjasta wydała się na cały sklep, ponieważ dopiero teraz jej to powiedziałam... Jaką ona jest wariatką... wszyscy się na nas dziwnie patrzyli, a jeden chłopak zrobił nam nawet zdjęcie. To było co najmniej dziwne, ale zignorowałam to. Kupiłam dużo rzeczy. Wśród nich były między innymi: czerwone któtkie conversy, dwie sukienki, różowe sandały, kilka koszulek, spodni i trzy pary spodenek, w różne wzory. Bawiłam się świetnie, a szczególnie, kiedy odwaliłyśmy numer. Jak to my, dwie głupie wariatki... musiałyśmy coś zrobić, więc zaczęłyśmy się ślizgać po mokrej podłodze... wiem, że to chore i mamy coś nie tak z głową... w każdym razie wbrew waszym przeczuciom to nie Julka wpadła na ten idiotyczny pomysł tylko ja. Jakiś mały chłopiec chciał porobić piruety z nami, ale się przewrócił. Kilku chłopaków, sporo młodszych od nas, także próbowało zrobić to co my, ale każdy runął na ziemię. Jeden nawet zrobił fikołka i leżał chwilę, nie ruszając się. Wszyscy się trochę przestraszyliśmy, a on w najmniej oczekiwanym momencie wybuchnął śmiechem. Wszyscy zrobiliśmy to sało, bo jaka miałaby być nasza inna reakcja?! Kiedy o tym myślę, nie mogę powstrzymac się od śmiechu...
Kiedy dotarłam bezpiecznie do domu, przywitałam się z rodzicami i ruszyłam na górę. Wyciągnęłam moją dużą, czerwoną walizkę spod łóżka i otworzyłam ją.
-No kurde?! Od ferii szukałam tych słuchawek!- mruknęłam do siebie wyjmując przedmiot, który był biało różowy. Pewnie pomyślicie sobie, że kocham róż i biel? To jest absolutna prawda... mój pokój jest w tych barwach.
Zaczęłam się krzątać z poszukiwaniu rzeczy, które mogą mi być potrzebne na wyjeździe. Spakowałam większość ubrań, które dziś kupiłam i sporo tych, które miałam już wcześniej.
Kiedy chciałam iść do łazienki po żel pod prysznic, szampon i te sprawy musiałam coś zrobić... i wywaliłam się... potknęłam się o walizkę i wylondowałam jak długa na podłodze. Lusia patrzyła się na mnie ze zdziwieniam. Ja zaczęłam się śmiać ze swojej własnje głupoty. Bo kto normalny rozkłada walizkę na środku pokoju i nie zauważa jej chcąc przejść do innego pomieszczenia? Chyba tylko ja... nie! Zaraz! Ja nie jestem normalna! Kiedy zebrałam się z dywanu, ruszyłam po rzeczy, któ chciałam spakować.
Ekstra!!! Zapraszam do siebie ;** http://jasiekklara.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuń