wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 15

 Hej Misiaczki! ;*
 Dzisiaj trochę dłuższy rozdzialik niz zwykle! :D mam nadzieję, że Wam sie spodoba ;)
Piszcie w komentarzach swoje opinie na jego temat :>
Zapraszam także na mojego Aska i Facebooka :] Linki do nich macie z boku =) --->
PS: Jutro pewnie nie będzie rozdziału, bo pran na ten tydzień mi się trochę zmienił :/ jakby co, ten jutrzejszy rozdział miał być zaległy, ale chyba nie wyjdzie :/ przykro mi :<


------------------------------------------------------------------------------------------


 Kiedy rodzice już sobie poszli na dół, mnie i Bartkowi udało się jakoś opanowac rechot. Lusia się bardzo szybko zmęczyła swoją bieganiną i poszła spać. Jak ja tego psa kocham! Jest wariatką, ale za to ją uwielbiam! Mimo wszystko nadal siedziałam pod kołdrą, w samej koszulce i bieliźnie. Przydałoby się już ubrać!
-Emm... nie miałbyś nic przeciwko, gdybym poszła wziąć prysznic?
-Poczekam... na ciebie zawsze misiu- uśmiechnął się i cmoknął mnie w nos. Poczułam się głupio wychodząc spod kołdry, ponieważ nie miałam na sobie żadnych spodenek... gdy byłam już przy szafie mój chłopak zaczął się śmiać. Poczułam jak się rumienię...
-O co ci chodzi?!-mruknęłam spoglądając w jego stronę.
-Fajne majtki...-wydusił. Spojrzałam na swoją bieliznę. Super! Smerfy! Czemu ja o tym zapomniałam?! Chłopak trochę się uspokoił, ale mnie zachciało się roześmiać. Sama nie wiem czemu. Może dlatego, że także mnie to trochę rozśmieszyło? No w sumie... nie każdego dnia paraduję przed kimś w takim stroju... Nie chcę nawet wiedzieć jaką minę zrobiłam w tamtej chwili...
 Wyciągnęłam z szafy jasno niebieską sukienkę i czystą bieliznę(tym razem bez żadnych bajkowych wzorów). Pędem udałam się do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Tak na wszelki wypadek, gdyby Bartkowi coś strzeliło do głowy, na przykład... podglądanie mnie! Może nie znam go zbyt długo, ale wiem, że jest do tego zdolny! Kiedy zciągnęłam z siebie koszulkę zwróciłam uwagę na lustro... Nigdy nie lubiłam się w nim przeglądać, ale tym razem było zupełnie inaczej. Przed sobą widziałam szczuplutką dziewczynę o długich, blond włosach, które lekko falowały. Moje ciało trochę się zmieniło... nie byłam już taka chuda jak kiedyś... nie lubiłam tego, ale nie umiałam przytyć. Włosy wcześniej miałam prostsze i krótsze. Teraz siegały mi do tyłka. Grzywka, która jeszcze niedawno zasłaniała całe moje czoło, teraz wtapiała się w resztę włosów. Mój wzrok w pewnej chwili przeniósł się na twarz. Czarne kujonki, spore, niebieskie oczy, mały nos, usta, których nigdy nie lubiłam, cienkie brwi... pieprzyki na całej twarzy... Jeszcze nie dawno nieznosiłam całego swojego ciała, ale teraz... byłam z niego w 100% zadowolona. Nie wiem czemu, ale po prostu podobm sie sobie... Niby nic się we mnie nie zmieniło, ale jednak wiele... Nic z tego nie rozumiem...
 Kiedy wreszcie zdałam sobie sprawę z tego, że stoję tu dosyć długo zdjęłam okulary i bieliznę oraz szybko wskoczyłam pod prysznic. Był on dosyć szybki, ale i tak bardzo odprężający. Zaraz potem włożyłam bieliznę i usiłowałam wysuszyć włosy jak najszybciej. Po tym jak w miarę mi się to udało założyłam sukienkę. Chciałam już wychodzić, ale uznałam, że zrobię sobie koka. Było z nim trochę problemów, bo nie mogłam znaleźć gumki, która była wystarczająco duża, ale koniec końców znalazłam i byłam gotowa. Powolnym krokiem udałam się do mojego pokoju. Kiedy do niego weszłam moim oczom ukazał się Bartek, grający na gitarze... Nie tylko grał wspaniale, ale także śpiewał cudnie! Po prostu mnie zatkało! Dziewczyny mówiły mi, że umie grać, ale nie myślałam, że aż tak dobrze. Chłopak śpiewał ,,Sad Song". Ja po prostu kocham tę piosenkę! Bartek chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że już wyszłam z łazienki i go słucham, więc postanowiłam się dołączyć do śpiewu. Myślę, że się zdziwił, bo spojrzał się na mnie, przerwał grę i zrobił wielkie oczy. Nie ruszał się, więc podeszłam bliżej i machnęłam mu ręką przed oczami mówiąc:
-Halo! Tu ziemia!
Chłopak roześmiał się na moje słowa. Usiadłam obok niego i pocałowałam go w usta.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział, a ja zaczęłam się śmiać.
-To dlatego straciłeś kontakt ze światem?!
-No... wiesz... Nie codziennie się widzi takie piękne dziewczyny jak ty!-znowu sie zarumieniłam. Lubię słyszeć takie komplementy...
-Bartek...
-Tak kotku?
-Bo ja... przemyślałam tę sprawę... z nagraniem na youtube...-chłopak po raz kolejny zrobiłwielkie oczy, ale tym razem ujrzałam w nich dziwny blask- i... zgadzam się!
-Naprawdę?-zapytał, a ja pokiwałam twierdząco głową. Najwyraźniej się ucieczył. Przed moim wyjazdem w góry należało mu na tym, ale widział, że to dla mnie trudny temat i odpuścił. W górach miałam dużo czasu na przemyślenie tej sprawy i doszłam do wniosku że bardziej nie da się mnie ośmieszyć. Skoro chcę zostać sławną piosenkarką muszę chyba jakoś zacząć i prędzej czy później musiałabym pokazać się ludziom.
-Zanim youtuby... mam dla ciebie inną propozycję-kiedy to powiedział, zrobił minę pedofila, na co ja wybuchłam śmiechem.
-Już się boję...
-Ok... masz pasek do gitary?
-Tak, a po co ci on?-zdziwiłam się, bo zwykle go nie używałam. Co on może kombinować?!
 Chłopak chciał, abym o nic nie pytała tylko mu go dała. Prosił, abym dała mu wstążkę najlepiej czarną. Kiedy wychodziliśmy zgarnął jeszcze mój czarny kapelusz z szafy.
-Ej! Czekaj! Ja jeszcze nic nie jadłam!-prawie krzyknęłam, kiedy chłopak ciągnął mnie po schodach.
-No tak... ja też- zaśmiał się. Pociągnęłam go do kuchni, gdzie mama zrobiła nam tosty z dżemem. Szybko je zjedliśmy i Barek zawiązał mi wstążkę, którą wczesniej mu dałam na oczy. Nic nie widziałam, a on mnie gdzieś prowadził. Szlismy chyba dosyć daleko. Całą drogę wypytypałam go, gdzie idziemy, ale bym nieugięty i nie chciał powiedzieć...
 Kiedy już dotarliśmy do miejsca, w którym miało się odbyć coś co wymyślił chłopak, usłyszałam plusk wody, ale nadal nie wiedziałam gdzie jestem. Bartek rozwiązał mi wstążkę. W pierwszej chwili oślepiło mnie słońce, ale szybko sie przyzwyczaiłam i zdałam sobie sprawę, że jesteśmy przy fontannie Neptuna. Po co on mnie tu przyprowadził?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz