Dzisiaj trochę późno, bo musiałam coś jesze zrobić, ale ważne, że jest! xD ;p
------------------------------------------------------------------------------------------ Siedziałam właśnie w kafejce i czekałam na Bartka. Umówiliśmy się rano. Chłopak spóźniał się już dobre pół godziny, więc się denerwowałam. Może coś mu się stało? Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zganiłam się w myślach, że wcześniej nie pomyślałam, aby do niego zadzwonić. Bartek nie odbierał. Włączała się tylko poczta głosowa. W mojej głowie kłębiło się tysiące myśli. Czemu nie odbiera? Przecież on zawsze daje mi znać, kiedy się spóźni... Miałam już dosyć czekania, więc postanowiłam wracać do domu. Kiedy była już pod drzwiami okazało się, że zapomiałam kluczy. Dzwoniłam dzwonkiem, ale nikt nie otwierał. No nieźle... nawet teraz do domu nie wejdę... Rodzice w pracy, a Liwka pojechała gdzieś tam ze swoją ciotką, która mieszka w Sopocie i ma nią słaby kontakt. Wrócą dopiero jutro wieczorem... Siedziałam na schodku przed wejściem do domu i myślałam co zrobić. Chwila! Przecież, któreś okno może być otwarte! Obeszłam, więc cały budynek, ale niestety... wszystkie były zamknięte... To znaczy prawie wszystkie, bo jedno w moim pokoju było otwarte, ale na piętrze... Niby wlecieć tam mam? Zrezygnowana znowu usiadłam. Tym razem na ławce w ogrodzie. Zrobiłam się głodna, więc postanowiłam sprawdzic ile mam pieniędzy w portfelu.
-Zaraz! Gdzie on jest?! No to świetnie-zdenerwowałam się. Zgubiłam go. Było w nim na tyle dużo pieniędzy, abym mogła sobie kupić choćby bułkę... a teraz będę głodować...
Siedziałam tak myśląc jakąś godzinę. Wreszcie zebrałam się, aby zadzwonić do Julki. Muszę teraz liczyć na czyjąś pomoc, bo zejdę tu z głodu. Nie wiem czemu, ale miała takie dziwne wrażenie, że nie jadłam śniadania.
-Hej! Co tam?
-Hej! Jesteś w domu?
-Nie, a co?
-Super... Nie mam kluczy od domu, a nikogo nie ma. Jestem głodna...
-U mnie też nikogo nie ma-westchnęła dziewczyna-przykro mi, ale nie mogę ci pomóc... A Bartek?
-Umówiłam się z nim rano, czekałam na niego w kafejce chyba z godzinę, nie odbierał.
-Chwila... nikogo nie ma u ciebie w domu, wyszłaś, nie wzięłaś kluczy... A dzwi są zamknięte?!
-Yy... tak, bo Liwka pojechała ze swoją ciotką po tym jak wyszłam i to ona je zamknęła.
-Aaaa... to już rozumiem... a kasy przy sobie nie masz?-dociekała dziewczyna.
-Nope. Zgubiłam...-mruknęłam.
-Bidulka moja... Przepraszam, ale muszę kończyć. Pa!
Nie zdążyłam jej odpowiedzieć, bo się rozłączyła. Wydało mi się to trochę dziwne... ale tego dnia wszystko jest dziwne...
Obeszłam jeszcze raz dom, aby upewnić się, że na pewno wszystkie okna są zamknięte i nie mogę w żaden sposób wejść do środka. W tamtej chwili byłam naprawdę zła. Spróbowałam jeszcze raz dodzwonić się do Bartka, ale jak się domyślacie nie odbierał. Dlaczego nie poszłam do niego? Bo nie mam adresu jego domu... Jest moim chłopakiem, aja tego nie wiem... To jest po prostu żałosne...
Kiedy zrobiłam się już naprawdę głodna była 15:09. Prawie cały dzień spędziłam na pałętaniu się po ogródku. Wreszcie miałam tego wszystkiego dość i poszłam do parku. Miałam ochotę poprosić kogoś, aby ,,pożyczył" mi trochę pieniędzy, ale to by było już żebranie. Myślałam co by tu zrobić, aby zdobyć choć trochę kasy, ale przerwał mi dzwoniący telefon. Ucieszyłam się kiedy zobaczyłam na wyświetlaczu zdjęcie Bartka.
-Bartek! Tak się martwiłam! Czemu nie pyszłeś do kafejki?
-Dzień dobry, tu mama Bartka-zamarłam. Czy mu się na prawdę coś stało?!
Czytasz = Komentujesz!!! :>
Super rozdzial, czekam na nexta ^=^
OdpowiedzUsuń