Dzisiejszy rozdział uważam za dziwny, ponieważ pisałam go na ,,nowym sprzęcie" i dziwnie mi się go pisało xD
Niedługo nowe zmiany w wyglądzie bloga =D czekajcie na nie cierpliwie xD ;p Nwm kiedy one będą, ale postaram się w miarę szybko ie zrealizować xD
Ogólnie już tylko 8 dni do szkoły!!! I nareszcie wakacje!!! <3 <3 <3 Jak tam się u Was średnie mają? Bo u mnie bardzo dobrze =>
--------------------------------------------------------------------------------
-No dobra-westchnęłam, a chłopak złapał mnie za rękę i pocałował.
-No to chodź-popędzał mnie Bartek.
-Idę, idę-szczerze mówiąc, najchętniej bym tak nie szła, ponieważ boję się czy rodzice mojego chłopaka mnie zaakceptują. Kiedy byliśmy w drodze do domu chłopaka żadne z nas się nie odzywało. W tym czasie myślałam o tym, jak wygląda jego dom. Z rozmyślań wyrwał mnie głos Bartka:
-Misia, nie martw się. Mówię ci, że na pewno cię polubą! A nawet jeśli to co? Przecież to moja sprawa z kim chodzę...
-Może i tak-mruknęłam. On zawsze znajdzie jakiś sposób, aby dodać mi otuchy. Tak czy inaczej, nadal się boję... Sama nie wiem czemu. W sumie, chyba każdy tak ma.
-Nie fochaj się tylko... Myszko...
-A czy ja się focham?! To, że jestem dziś mało mówna nie znaczy, że mam na ciebe focha. Misiek, no przepraszam, ale miałam ciężką noc i w ogóle...
-Mała to tu mieszkam-moje oczy powiększyły się ze zdumienia, kiedy Bartek wskazał duży, jasny budynek.
-Bartek... Czy...Oo..yy-nie mogłam skrelić żadnego zdania ze zdumienia-Tu kiedyś mieszkała Liwka.
Chłopak zaregaował podobnie jak ja. Po chwili zaczął się śmiać, a ja z nim.
-Jaki zbieg okoliczności-wydusił Bartek.
-Misiu, będę mogła ją tu przyprowadzić kiedyś? Bo wiesz... Może chciałaby sobie powspomianć-zaproponowałam, gdy się uspokoiłam. No kto by pomyślał?! Mój chłopak mieszka w byłym domu mojej przyjaciółki, która się wyprowadziła jakieś 5 lat temu. Liwia kiedyś mi mówiła, że chciałaby zobaczyć swój dawny dom i jego właścicieli. Nawet sobie nie zdaje sprawy, że już go poznała! Na pewno się ucieszy, kiedy jej to powiem!
-Zapraszam piękną panią do środka-powiedział mój gentleman, otwierając drzwi. Weszłam do środka, a moim oczom ukazał się dom, który znałam bardzo dobrze, ale jednak... był zupełnie inny. Moje oczy stały się szkliste. Ja, Julka i Liwka poznałyśmy się w podstawówce. Od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Z tym miejscem wiąże się tyle wspomień... Zarówno wesołych, jak i smutnych...
-Wszystko ok?-zapytał chłopak.
-Tak... Nawet nie wiesz jak tęskniłam za tym miejscem-wyznałam i pocałowałam Bartka. On odwzajemnił to. Kiedy zabrakło nam tchu oderwaliśmy się od siebie. Odsunęłam się delikatnie od chłopaka i zdjęłam moje przemoczone buty.
-Idziesz czy tu zostajesz-zaśmiał się, kiedy jedną nogą był już w salonie. Kiwnęłam twierdząco głwą i wzięłam głęboki oddech. Moje serce waliło niemiłosiernie. Wreszcie się odważyłam i ruszyłam powoli za Bartkiem. Nawet nie wiem, kiedy złapałmnie za rękę.
-O już jesteś synku-usłyszałam kobiecy głos.
-Mamo, to jest Joasia-powiedział śmiało do swojej matki i objął mnie ramieniem.
-Dzień dobry-jest! Udało mi się coś powiedzieć i niczego nie palnąć!
-Dzień dobry! Bartuś mi o tobie dużo opowiadał. No... synku nie dziwię ci się wyboru-na te słowa poczułam, jak moją twarz oblewa rumieniec. Spuściłam głowę, aby nie było tego widać.
-Dzieciaki! Coście tacy mokrzy? Fala waz zabrała, czy jak?-powiedziałam kobieta. Wtedy przypomniało mi się, że jestem cała przemoczona. Spojrzeliśmy z Bartkiem po sobie i roześmialiśmy się.
-To my pójdziemy się ogarnąć-powidział mój chłopak i zaciągnął mnie po schodach na górę.
Czytasz=Komentujesz ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz