Hej Mordeczki ;*
Dzisiaj znowu ki słaby rozdzialik :/ ale za to nie taki krótki xD ;D
Proszę komentujcie, bo pod ostatnim rozdziałem jest sporo wyświetleń, ale komentarzy brak! KOMENTARZE POMAGAJĄ MOJEJ WENIE!!! WIĘC SKORO CZYTASZ ZOSTAW COŚ PO SOBIE :)
------------------------------------------------------------------------------------------
-To czemu ja o niczym nie wiem?!-zrobiłam minę zbitego psa i delikatnie otworzyłam furtkę. Liwka przeszła przez nią, a ja ruszyłam tym samym śladem z Lusią na rękach. Kiedy byłyśmy już przy drzwiach, położyłam rękę na klamce i spojrzałam na moją towarzyszkę kątem oka. Dziewczyna najwyraźniej chciała się roześmiać. Pewnie nie spodziewała się mojej reakcji. No jasne, że się cieszyłam, ale mogli mi o tym powiedzieć! Wszyscy, wszystko przede mną ukrywają...
-Już... jesteśmy-krzyknęłam wchodząc do domu i rzucając torbę z rzeczami na szafkę i postawiłam psa na ziemi.
-Czyli, że... już wiesz?-ton głosu mojej mamy był jakiś dziwny... Czy wszystkich śmieszyła ta sytuacja, poza mną?! Nie mam pojęcia o co im chodzi.
-Nie, wcale-powiedziałam ironicznie, na co Liwka się roześmiała. Szczerze mówiąc, w tamtej chwili mi także zachciało się śmiać, ale się powstrzymałam.
-Jesteście głodne?-zapytała mama. Spojrzałam pytająco na moją przyjaciółkę. Pokiwała przecząco głową.
-Nie-nie ma to jak krótka, zwięzła odpowiedź. Weszłyśmy po schodach na górę. Tam zdałam sobie sprawę z pewnej rzeczy...
-Yyy... nie masz żadnych rzeczy ze sobą?-zapytałam.
-Mam... one już tu są-uśmiechnęła się i wskazała ręką na drzwi do pokoju gościnnego. Zaśmiałam się cicho i ruszyłam w ich stronę. Oni to wszystko planowali od dłuższego czasu! Jeszcze przed wakacjami, w tym pomieszczeniu był robiony mały remont. Otworzyłam drzwi i mnie zatkało. Rzeczy Liwki były już rozpakowane. Stałam tak chwilę w progu z szeroko otwartymi oczami. Kiedy się ocknęłam powiedziałam:
-Czy ja jeszcze o czymś nie wiem?!
Dziewczyna siedziała już na łóżku. Poklepała miejsce obok siebie, abym tam usiadła.
-Zostaję u ciebie narazie na 2 tygodnie. To miała być niespodzianka dla ciebie. Żadko się widywałyśmy, więc moja mama zadzwoniła do twoich rodziców i umówiliśmy się tak, że przyjadę tu powspominać stare, dobre czasy i w ogóle, a że u ciebie jest wolny pokój i dobrze się dogadywałyśmy nasi rodzice uzgodnili, że pomieszkam sobie u ciebie. Tylko niemów, że się nie cieszysz!
-Ty chyba sobie żartujesz! No jasne, że się cieszę i to bardzo! Czyli 2 tygodnie będziesz tu mieszkać?! -rzuciłam się jej na szyję-teraz już wszystko rozumiem!
Zaczęłyśmy się śmiać. Potem rozmawiałysmy o wszystkim i o niczym. Dosłownie! Najpierw ja opowiedziałam Liwce, co się stało przez te wszystkie lata. Od wszystkich przykrości, które miałam głównie przez moją imienniczę, aż po pierwsze spotkanie z Bartkiem i dzisiejszy dzień. Całą historię przeżywałam na nowo, a ona ze mną. Płakałyśmy i śmiałyśmy się. Następnie Liwia opowiedziała mi co się z nia działo. Mówiła, że na początku nie mogła się odnaleźć w tej Warszawie, ale wreszcie udało jej się znaleźć kilkoro koleżanek i kolegów. Nieźle się z nimi dogadywała, ale to nie było to samo to tutaj. Stała się najbardziej lubianą osobą w szkole, kiedy powiedziała na oczach prawie wszystkich miejscowej dziuni, co o niej myśli. Stanęła wtedy w obronie dziewczyny, która ponoć była bardzi podobna do mnie, czyli skryta w sobie, nieśmiała, ale kryła w sobie wielki talent. Nie śpiew i gra tak jak ja, ale malarstwo. Czemu wszyscy uważają, że mam talent do śpiewania?! Przecież tak nie jest...
Dowiedziałam się, że Liwia jest w związku od ponad roku. Jej wybranek ma na imię Piotr.
Rozmawiałyśmy do wpół do 2 w nocy. Najpierw Liwka wzięła prysznic w mojej łazience, a potem ja. Dziewczyna chciała żebym jej coś zaśpiewała na dobranoc, ale wykręciłam się tym, że wszystkich bym zaraz pobudziła. Wreszcie ustąpiła i poszłyśmy spać...
Super :)
OdpowiedzUsuń